Balsamiarka

Od Bujaczka otrzymałam do przeczytania „Balsamiarkę” polskiej autorki Izabeli Kawczyńskiej. Zostałam zachęcona przez opis obiecujący mi niesamowite zwroty akcji oraz pędzącą fabułę:

Śmierć babki uruchamia serię nieoczekiwanych zdarzeń, w wyniku których główna bohaterka – neurotyczka pozostająca pod wpływem apodyktycznej matki – podejmuje pracę w zakładzie pogrzebowym, gdzie poznaje z bliska fascynujące życie nieboszczyków. Ale zanim do tego dojdzie, przyjdzie jej przeżyć kilka kataklizmów i zyskać duże szanse na tytuł najbardziej pechowej dziewczyny w mieście. W tej utrzymanej w szalonym tempie, pełnej nieoczekiwanych zwrotów podróży przez życie głównej bohaterce towarzyszyć będzie cała plejada dziwnych postaci, jak chociażby babka-mistyczka i marnotrawny ojciec, którego będzie musiała pogrzebać dwa razy.

Do sięgnięcia po nią przekonała mnie także okładka przedstawiającą delikatną, piękna kobietę. Choć mam wrażenie, że ma ona za długą szyję. Ktoś tu z przesadził z obróbką. Dla oceny, jednak jest to zupełnie nieważne. To co zastałam między okładkami jest dla mnie istotne. Czego spodziewałam się a co otrzymałam?

Po kolei. Najpierw zajmijmy się zarysem fabuły. Bohaterka nie miała łatwego życia. Rozejście się rodziców, o które matka oskarża naszą bohaterkę, babka chciała zrobić z niej świętą, od dziecka miała kontakt z trupami a z facetami nie wychodziło jej specjalnie. Ponieważ dziewczyna miała kruchą psychikę musiało się to wszystko na niej odbić. Mając własne demony wybrała się na psychologie i zaczęła pracować w szpitalu psychiatrycznym, gdzie nie była poważnie traktowana. Nie była lubiana. I to tam zaczął się jej dramat. Jak można się domyślać powodem kłopotów był mężczyzna. Generalnie wszyscy mężczyźni jakich spotykała namieszali jej w życiu. Ostatecznie pracowała w kostnicy, gdzie „poznawała fascynujące życie nieboszczyków”

Często spotykałam się ze słowem „mocna” w opiniach i recenzja. Ja mam inne zdanie. „Obrzydliwa” to jest to co moim zdaniem charakteryzuje tę pozycję. Wiem, książka miała być o śmierci. Jednak nie spodziewałam się takiej ilości gnijących wnętrzności, larw oraz fekaliów. Nie aby mnie to brzydziło. Namiętnie oglądam zagraniczne seriale kryminalne, które prześcigają się w realnym odwzorowaniu różnych stadiów rozkładu ludzkich zwłok, po wielu latach do tego obrazu przyzwyczaiłam się, także byłam w stanie skupić się na innych kwestiach związanych z fabułą. Dla mnie te obrazy nie były mocne, miałam wrażenie jednak, że autorka stara się do swojego dzieła upchać jak najwięcej patologii, przypadków śmierci, brudu, smrodu, chamstwa i nieczułości, tak aby przeciętny czytelnik nie był w stanie skupić się na czymś innym. Ja się skupiłam. Zacznę od patologii. Mam wrażenie, że Kawczyńska zrobiła listę wszystkich patologii z jakimi zetknęła się (choćby w wiadomościach) i odhaczała po kolei. Co tam mamy? Pedofilia (oo tego trochę jest), kazirodztwo, choroby psychiczne (często wywoływane przez patologię), morderstwa (w tym punkcie zawiera się poradnik „101 sposobów na zabicie niemowlęcia”), choroby, śmierć oblepiona wnętrznościami, porzucenie przy ołtarzu, poronienia, aborcja. Dodajmy, że WSZYSTKO było brudne i obskurne, ludzie agresywni i nieczuli (serio każdy na słowo „gwałt” reaguje rechotem i obleśnymi komentarzami?). Patologia określa nieprawidłowości, stany chorobowe zarówno w społeczeństwie jak i organizmach. Tutaj to wszystko jest opisane jako standard. Inne zachowania nie występują w ogóle. To powoduje, że tę książkę czyta się trochę jak SF. Jakby bohaterka mieszkała na innej planecie. I rzecz która mnie niesamowicie irytowała: jaka kobieta zwraca się do drugiej per „cipcia” no proszę was… Gdzieś widziałam także opinie mówiącą coś o czarnym humorze. Tutaj miał być cytat, który powinien takowy prezentować. Nie znalazłam nic co by nosiło śladowe ilości humoru, ale to akurat nie jest wina nikogo związanego z książką, widocznie tego kogoś, kto pisał te słowa to wszystko śmieszy. A szalone tempo? No ja nie znalazłam. Miałam wrażenie, że akcja tej książki ciągnęła się. Na pewno mnie nie zatrzymała przy sobie ani na moment. Miałam problem aby jakiejkolwiek przerwie do niej wrócić.

Podsumowując, przeczytawszy opis z tyłu książki liczyłam na zagubioną w życiu dziewczynę. Na kobiecą powieść, kruchą i delikatną jak psychika ludzka. Dostałam obrzydliwą, naszpikowaną obleśnymi żartami, wulgarną książkę osadzoną w świecie bez miłości, współczucia i czystych łazienek. Chciałam napisać choć jeden plus o tej książce, ale nie znalazłam… Mam! Skończyła się! 1/10 Jak dotąd myślałam, że jeśli ktoś coś wydaje, to powinno być dobre… przeciętne… znośne… choć trochę czytliwe. To takie nie było.

Biorę udział:
1. Polacy nie gęsi…

2. Klucznik – dziewczyna jest widziana z profilu.

  • O rany, po Twojej recenzji wyobraziłam sobie, mniej więcej, tą książki i… nie… Autorka zapewne postawiła na pomysł z jak najbardziej odstręczającymi i paskudnymi wstawkami w ilości ponadprzeciętnej myśląc, że im bardziej zszokuje, tym mocniej zostanie zapamiętana przez czytelnika. Umiar trzeba znać niestety. Nie słyszałam w ogóle o tej książce, ale już samo pomysł zatrudnienia neurotyczki w zakładzie pogrzebowym z woli matki… Wydaje się dość chory. Naprawdę, nie, nie mam zamiaru zbliżać się do tej książki. Co najwyżej pośmieję się z okładki 🙂