Cicha noc. Wigilia po polsku.

Medytacje nad filmem #3. Cicha noc.

Na wstępie muszę powiedzieć, że moja opinia jest całkowicie niepopularna. Jest więcej niż prawdopodobne, że jestem głupia i się nie znam.

W związku z kupieniem karty Cinema City Unlimited na blogu pojawił się cykl Medytacje nad filmem. Proszę nie traktować tych wpisów jako pełnoprawnych recenzji. Dotychczas raczej niechętnie podchodziłam do filmów. Zazwyczaj oglądałam komedie. Sięgałam po nie dla rozrywki, a nie dla jakichś wartości. Skoro już ustaliliśmy, że specem nie jestem, a ten wpis to zbiór luźnych przemyśleń, to wróćmy do wrażeń z filmu.

 

Wigilia po polsku.

Głównym bohaterem jest Adam. Młody chłopak pracuje w Holandii, wraca do domu na gwiazdkę. Planuje zabrać ze sobą ciężarną dziewczynę i wyjechać na stałe. Dom rodzinny jest przepełniony patologią, okraszoną odrobiną słabo zaakcentowanej miłości. Bohater czuje się od nich lepszy, aby to udowodnić, wynajmuje drogi samochód i wmawia rodzinie, że to jego.

Ponieważ film traktuje o typowo polskiej rodzinie, to na pierwszy plan się wybija alkohol i przemoc. Bo taka jest typowa polska rodzina. Chleje, tłucze się i kradnie.

 

Oho… Agata już narzeka. Krytykom się podoba a Agacie nie.

Może i się nie znam, ale uważam, że patologii jest zbyt dużo: przemoc, kłótnie, chciwość, alkoholizm, znerwicowana matka, wyzywające się dzieciaki, skrajna bieda… A to tylko początek, bo niektórych motywów zdradzić nie mogę.

Nie zrozumcie mnie źle. Zdaję sobie sprawę, że takie rodziny gdzieś są. Że większość rodzin ma do czynienia z patologią (o ile nie wszystkie). W filmie znajduje się całe grono postaci, które znamy w życiu realnym: nastolatka przyklejona do telefonu, wiecznie pijany dziadek, ojciec alkoholik, wujek rzucający seksistowskimi żartami przy stole, słodka dziewczynka, która jest w centrum uwagi…

 

Ten film nie był tragiczny…

Aktorzy wypadli w swoich rolach bardzo dobrze, absolutnie nic im nie zarzucam. Potrafiłam kibicować postaciom lub ich nie znosić. W każdą jednak mogłam uwierzyć. Scenariusz, dialogi – świetne. Zdjęcia jeszcze lepsze. Podobało mi się, że ten dom wygląda prawdziwie. Gdzie „święte obrazki” wiszą koło zdjęć rodzinnych. Gdzie na meblach pamiętających czasy PRL-u stoi wieża i plazma. To nadaje filmowi autentyczności. Nikt tu nie próbuje ugładzić biedoty.

 

…ale do mnie nie trafił.

Dla mnie tego było za dużo. Zbyt dużo upchnięto w jedną historię. Przecież to wszystko, co tu się dzieje, nie jest normą, ale właśnie marginesem. Jeśli ktokolwiek podczas oglądania filmu twierdzi, że tak wyglądają spotkania rodzinne u niego, to powinien się głęboko zastanowić.

Czy rzeczywiście tak wyglądamy? Czy chcemy tak wyglądać? Ile jeszcze będziemy mówić wieś = bieda? Ile jeszcze zrobimy filmów o tym, że bieda to alkoholizm? Ile jeszcze będziemy kręcić filmów o „prawdziwej Polsce”, gdzie przemoc będzie pokazywana jako coś zwyczajnego i normalnego? Kiedy wyleczymy się z naszych kompleksów biednych kuzynów, gdzie wujkowie z Ameryki wysyłają paczki na święta z kawą i prawdziwą czekoladą? Kiedy w filmach okażemy prawdziwą wieś, która nie jest patologiczna jak tutaj, ani cukierkowa jak w „Ranczu”? Kiedy zaczniemy traktować wieś jako część Polski, a nie siedlisko patologii i wszelkiego złego?

 

Film skłaniający do przemyśleń?

Może i to by mi tak nie przeszkadzało, gdyby za tym szła głębsza myśl, gdyby wydarzenia miały wpływ na postacie, gdyby te wydarzenia miały wpływ na widza. Nie spowodował on, że zaczęłam się nad czymkolwiek zastanawiać, nie zmusił mnie do przemyśleń. U pozostałej części widowni nie zauważyłam oznak refleksji, chyba że za takie uznamy śmiech spowodowany wyczynami pijanego dziadka.

To po prostu były 24 godziny z życia pewnego człowieka, który ma być jak każdy z nas i może jest jak część z nas, ale co z tego? Co za tym idzie? Dlaczego ta historia jest wyjątkowa? Czemu ten film ma służyć?

Jednak nie zniechęcam Was do obejrzenia filmu. Choćby dla kreacji aktorskich i zdjęć warto się wybrać do kina. Zachęcam Was do przekonania się samemu, czy macie takie zdanie jak ja, czy podzielacie zachwyt krytyków. Na tegorocznych Złotych Lwach pozamiatał.

Źródła zdjęć:
1. Plakat.
2. Kadry.