Co trzy baby mogą namącić: „Trzy wiedźmy” – Terry Pratchett

Świata Dysku ciąg dalszy…

Z wiedźmami mamy do czynienia od zawsze. W bajkach zazwyczaj one są postaciami negatywnymi i brzydkimi. Zatruwają jabłka, rzucają klątwy, knują przeciwko księżniczkom. Ich przeciwieństwami są dobre wróżki i piękne czarodziejki, one z kolei pomagają sierotom dotrzeć na bal, rozdają talenty… Pratchett do tematu wiedźm podszedł odrobinę inaczej.

„W przeciwieństwie do magów, którzy najbardziej od wszystkiego lubią skomplikowaną hierarchię, czarownice nie dbają o ustalona strukturę rozwoju kariery zawodowej. Każda z nich decyduje, czy przyjąć do siebie jakąś dziewczynę i po śmierci przekazać jej swój teren. Czarownice nie są z natury towarzyskie, przynajmniej wobec innych czarownic, i z pewnością nie będą miały żadnych przywódczyń.
Babcia Weatherwax była najbardziej szanowaną ze wszystkich przywódczyń, których nie miały.”

Babcię znamy wcześniej z Równoumagicznienia, kolejne dwie poznajemy teraz. Są to: Niania Ogg – ma tak wiele dzieci, że imion synowych często nawet nie pamięta, oraz Madrat Garlick, najmłodsza z towarzystwa. Ma nieco inne poglądy na to, jak powinno wyglądać bycie czarownicą. Wiecie, sabaty z tańcami nago, mikstury z dziwnych części zwierząt…

Faktem jest, że czarownice mają specjalne przywileje. One nie tylko umieją leczyć różne schorzenia i rozmawiać ze zwierzętami, ale także… No wypadki chodzą po ludziach, prawda? Jednym z przywilejów jest to, że nie płacą one podatków. Między nimi a władzą jest niepisane nigdzie porozumienie: one nie wtrącają się do rządzenia, a król zostawia je w spokoju. Okazało się, że ten stan nie może potrwać zbyt długo. Król Verence został zamordowany, przez drugiego w kolejce do tronu, księcia Felmeta. Teraz już pierwszego. Trzy główne bohaterki znajdują królewskiego dziedzica tronu oraz koronę i postanawiają (nie od razu, po burzliwej wymianie zdań) pomóc mu przeżyć.

Kraina chce władcy, który o nią zadba. I nie chodzi o to, że jest okrutny – taki jest każdy władca. Ale nie jest dobry. Nie lubi swoich poddanych i nie dba o ziemię, którą włada. Duch zmarłego króla domaga się przywrócenia prawowitego władcy. Z tym że następca tronu ma zaledwie parę miesięcy. Czarownice z zasady nie mieszają się w sprawy władców. Czy tym razem zrobią wyjątek?

Oprócz wspomnianych czarownic, na uwagę zasługują Błazen, który wcale nie miał lekkiego życia i nie jest zabawny oraz Hwel – krasnolud wolący pióro od złota. Jak to u Pratchetta każda z postaci jest dobrze napisana, nie są one kartonowe, sztywne. Nie są też ewidentnie dobre, czy też złe. Stereotypowe – tak, ale nie płytkie. Właściwie nie spotkałam bohatera książki z cyklu Świata Dysku, którego bym nie polubiła. Nawet złodzieje i szubrawcy mają swój urok. Absolutnie nie nudziłam się z „Trzema wiedźmami”, wręcz przeciwnie. Bawiłam się świetnie. Ten humor mi się nigdy nie znudzi. 

„Uważała Błazna za człowieka słabego, źle pokierowanego i bardzo potrzebującego mocnego kręgosłupa. Tęskniła za nim. Chciałaby, żeby już wrócił, żeby mogła nie chcieć więcej go oglądać.”

Książka bierze udział w:
1. Czytam fantastykę III