Czarodziciel. Zbawienie dla magów?

– Chciałem powiedzieć – wyjaśnił z goryczą Ipslore – że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.

Kontynuując przygodę ze Światem Dysku oraz nordic walking sięgnęłam po „Czarodzicielstwo”. Tutaj znów nastąpiła zmiana lektora. Jak znalazłam go i powieść?

Wszystko zaczyna się jak ósmy syn, ósmego syna Ipslore łamiąc prawa czarodziei, pokochał kobietę i miał z nią synów. Ósmy był Colin. Wiadomo, że zostanie on czarodzicielem. Będzie potężniejszy od wszystkich magów. Ojciec chciał syna wykorzystać do zemsty na magach, którzy go wygnali z Niewidzialnego Uniwersytetu. Chciał aby oni wszyscy się ugięli przed jego latoroślą. Plany pokrzyżował mu Śmierć. Przynajmniej miał taki zamiar. Ipslore go przechytrzył i wszedł do laski, dzięki której kierował chłopcem

Przenosimy się kilkanaście lat do przodu gdy magowie mieli wybrać nowego rektora. Oczywiście wszyscy wiedzieli kto nim będzie, ale bez przemówień i uczty nie mogło się obyć. Wtem zjawia się Colin, aby zająć należne mu miejsce. Z kapeluszem nadrektora na głowie. Oczywiście nikt nie traktuje dzieciaka poważnie, do czasu aż pokazuje co potrafi czarodziciel… Pod władzą młodzieńca magowie chcą przejąć władzę nad światem, zamierzają się też zmierzyć z bogami

A co główny bohater robi? Pomaga Bibliotekarzowi (przypomnijmy, że jest małpą). I nadal nie umie nauczyć się magii. To prawdziwy talent, prawda? Aby mag nie mógł nauczyć się magii. I ma ciekawy kufer:

Bagaż można opisać jako skrzyżowanie walizki z maniakalnym mordercą.

Dla mnie Bagaż przypomina bardziej skrzyżowanie walizki z wrednym psem. Wyjątkowo wrednym i żarłocznym.
Wracając do Rincewinda. Najgorszy mag na Dysku chciałby mieć spokój. I nudę. Zamiast tego natrafia na Conenę, która groźbą nakazuje mu pójście, inaczej go zabije. Jak się okazało jest to córka Cohena Barbarzyńcy i odziedziczyła po nim zamiłowanie do walki. Na nieszczęście dla niej. Ona sama marzyła o byciu fryzjerką, niestety nikt nie gwarantował, że klient wraz z włosami nie straci głowy. Miała ona kapelusz nadrektora, który kazał jej sprowadzić maga (nie do końca był zadowolony z jej wyboru) i pośpiesznie oddalić się od uniwersytetu. Nie przepadał za czarodzicielstwem. Jeśli mowa o barbarzyńcach warto nakreślić sylwetkę Nijela Niszczyciela syna Harebuta Kupca Korzennego. Jak to dumnie brzmi, nie? Nijel był… chudy…

Bicepsy nabrzmiały mu na rekach niczym ziarnka grochu na ołówku

Od paru dni uczył się jak zostać barbarzyńskim herosem… z poradnika, napisanego rzekomo przez Cohena Barbarzyńcę. Obiecywał on, zrobić z każdego wojownika.

Nijel dobył miecza i wyciągnął go przed siebie drżącymi z wysiłku rekami.
Przez kilka sekund panowała absolutna cisza, gdy wszyscy oczekiwali, co się zdarzy. I wtedy Nijel wydal okrzyk bojowy, którego Rincewind miał nie zapomnieć do końca swych dni.
–Ehm… – powiedział. – Przepraszam…

Jak widać Nijel jest dobry w teorii, kiepski w praktyce. Warto wspomnieć, że nosi wełnianą bieliznę z rozkazu mamy. No i obiecał ominąć rozdział na który jest za młody… Ciekawe o czym może być.

Bohaterom towarzyszy Kreozod, kiepski poeta, którego pustelnia była warta więcej niż całe miasto, latający dywan, zapracowany Dżin. Osobny epizod będą mieli Czterej Jeź… Jeden Jeździec i Trzech Pieszych Apokralipsy. Mało istotny był on dla fabuły, ale niezwykle zabawny.

Postacie wszystkie zostały dobrze nakreślone. Każda żyła swoim życiem, była unikatowa. Nie stanowiło żadnego problemu z wyobrażeniem sobie ich. Pratchett korzystał z bogactwa klasyki fantastyki i mitów, przerobił je po swojemu i wyszła z tego, nieszablonowa, bardzo zabawna powieść. Oczywiście, z utworami z których korzystał autor nie miałam styczności, ale to nie przeszkadza w najmniejszym stopniu. Nie sądzę, że zabawa byłaby większa z tą wiedzą.

Przed ocenieniem dzieła wtrącę słówko o lektorze. Jan Zadura jest cenionym polskim aktorem. Lista filmów, oraz audiobooków, którym użyczał głosy jest zaiste imponująca. Słuchając audiobooka miałam wrażenie, że jest paru mężczyzn, nie jeden. Słuchanie go było samą przyjemnością. Przy kolejnym audiobooku również mi towarzyszy. Żaluje tylko iż nasze spotkanie na powieści „Eryk” się zakończy.

Krótko podsumowując. Świetnie bawiłam się z „Czarodzicielstwem” i nie moge dać innej oceny niż 10/10

(Wojna)Podał rytm, stukając w brzeg kieliszka.
–Byly sobie… niezidentyfikowane udomowione zwierzęta… i trzy i był wilk okropnie zły… – głos mu zadrżał.
–Traaa luan luna – zawodził z podłogi Zaraza.
Wojna pokręcił głowa.–Wiecie, to nie to samo – westchnął. – Bez niego jakoś nie idzie. Pięknie wchodził basem,
–Traaa laaa laaa – powtórzył Zaraza.
–Zamknij się – burknął Wojna i niepewna dłonią sięgnął po butelkę
.
– warto przesłuchać audiobook, chociaż dla tej sceny. W wykonaniu lektora jest to mistrzostwo świata

Biorę udział w:
1. Czytam fantastykę III

  • No przyznaje, że zaczynam mieć przez ciebie wyrzuty sumienia… Pędzisz jak szalona!