Dawno dawno temu, żyła dziewczynka która na balu zgubiła… stopę?

Miesiąc temu odbyła się wymianka z okazji Dnia Dziecka u Fenko. Każdym miał wysłać listę książek, które chciałby przeczytać a druga osoba robiła tematyczną paczkę. Mój prezent robiła Agnieszka. Otrzymałam dwie części Sagi księżycowej. Wprawdzie nie jestem zwolenniczką powieści dla młodzieży, ale opis łączący baśń o kopciuszku z gatunkiem science fiction oraz mnóstwo pozytywnych komentarzy zachęciło mnie do próby sięgnięcia po nią. Z tego, co wiem polskie wydawnictwo nie zamierza kontynuować tłumaczenia serii. Zaraz zobaczycie czy żałuję, czy nie bardzo.

Poznajemy Cinder. Urodziła się ona długo po naszych czasach, w Pekinie przyszłości. W wyniku wypadku stała się cyborgiem. Co oznacza, że urodziła się jako człowiek, ale dla ratowania jej życia zostały wszczepione elektroniczne podzespoły i sztuczne kończyny. Jej umysł współpracuje z komputerem, który na bieżąco monitoruje jest stan. Potrafi stwierdzić, kiedy kłoś mija się z prawdą. Według prawa niestety nie jest równa ludziom i nie posiada praw do samostanowienia o sobie, wolnej woli, prawa do posiadania majątku… Z reguły należy do opiekuna. A raczej opiekunki, która jest wdową po pierwszym opiekunie bohaterki. Może nie można jej nazywać macochą, ponieważ Cinder nie jest uznawana za człowieka i nie można jej adoptować, ale schemat jest ten znajomy. Cinder ma dwie przyrodnie „siostry”, których potrzeby zawsze są stawiane znacznie wyżej niż bohaterki. Dziewczyna jest jednym z najlepszych mechaników w mieście. Może i nawet najlepszym. Pracuje na rynku. Ludzie chętnie korzystają z jej usług, ale jest traktowana jak wyrzutek. Ma jedna przyjaciółkę i jest nią android. Nie muszę dodawać, że dziewczyna nie otrzymuje wynagrodzenia, tylko jej opiekunka? Dziewczyna dobrze zarabia, lecz jest traktowana jak darmozjad i leń. Do bohaterki przychodzi z prośbą o pomoc książę Kai, który nie domyśla się, że jest ona „półczłowiekiem” a w pałacu szykuje się bal, na który nie ma szans iść…

Bardzo się cieszę, że pomimo podobieństw do baśni, nie wszystko jest takie jak w pierwowzorze. Zakończenie jest „nieco” inne. Nie będę go zdradzać naturalnie, ale powiem, że nie zaskoczyło mnie za bardzo. Uważam, że jest to niestety słaby punkt książki. Dlaczego? Zbyt dużo niezwykłości się dzieje wokół dziewczyny. W literaturze cały czas na topie jest motyw człowieka, który jest na samym dnie hierarchii społecznej a nagle z dnia na dzień staje się kimś tak niezwykłym, wyjątkowym, obdarzonym niezwykłą mocą, że nie można w to uwierzyć. Weźmy, chociaż Harry’ego Pottera, Trylogię Czarnego Maga, czy cały zestaw młodzieżówek o ludziach smokach i innych wiedźmach. Chyba wyrosłam w tego i takie natężenie niezwykłości mnie odrobinę irytuje.

Ale… Uważam, że pomimo tego maleńkiego minusa książka była naprawdę dobra. Przerosła moje oczekiwania. Nastawiłam się na coś lekkiego, niezbyt ambitnego, na raz. Miałam tylko nadzieję, że wątek miłosny nie przesłoni, niezbyt rozwiniętej akcji. A dostałam powieść ze świetnie skonstruowanym światem przedstawionym. Rzadko się zdarza, aby autor opisał szczegółowo rzeczywistość, w której się toczy akcja, nie obciążając jej opisami. Wszystko było napisane bardzo zgrabnie. Natychmiast zostałam wciągnięta w wir wydarzeń. I niemal od razu zakochałam się w powieści. Jak pisałam, zakończenie odbiegało nieco od baśniowego „i żyli długo i było im zielono”, podobnie jak reszta fabuły. Autorka potraktowała baśń nietypowo i choć widać silną inspirację Kopciuszkiem to Mayer ją ładnie odświeżyła. Sądzę, że powieść spodoba się zarówno fanom bajki, jak i tym, którzy są znudzeni miliardem adaptacji. Chociaż jedno się prawie zgadza. Kopciuszek zgubił bucik a Cinder… całą stopę 😀 Jak pisałam, spodziewałam się romansu. Tutaj natomiast mamy zło, politykę, wielką tajemnicę oraz konflikt międzyplanetarny. Trochę się dzieje.

Polecam tę książkę każdemu, kto lubi baśniowo-fantastyczne klimaty, odrobinę miłości, dramatu, przygody i dobrze skonstruowany świat przedstawiony. Dobrze, że Fenko zorganizowała wymiankę. Inaczej by mnie ominął taki „kąsek”. Szkoda także, że wydawnictwo nie ma zamiaru tłumaczyć dalej serii.

Książka bierze udział w:
1. Wyzwanie karciane: 3KIER – Sci-fi

2. Czytam fantastykę IV

3. Grunt to okładka: czasoumilacz – lalka