Dieta wegetariańska nie jest nudna i monotonna!

Jak wygląda dieta przeciętnego Polaka? Rano jajecznica na boczku, do pracy/ szkoły kanapka z szynką, obiad schabowy, na kolację sałatka z kurczakiem, albo i kanapki znów. Widzicie pewną regułę? W każdym posiłku musi być mięso. Zupa? Na kościach, czy porcji! Wypad na miasto? Burger lub pizza z salami! Oczywiście, jemy warzywa: pomidor na kanapkę, mizeria do obiadu… Parę lat temu doszłam do wniosku, że ludzie za bardzo skupiają się na mięsie, traktując zieleninę jako dodatek, najczęściej niepotrzebny. Postanowiłam drastycznie ograniczyć ilość spożywanych zwierzątek i skupić się na barwach i smakach, które oferuje natura. Jak powiedziałam, tak mięso przestało mi smakować…Oczywiście nie można po prostu z talerza wyrzucić mięsa i jeść ziemniaków z surówką, czy kanapki z dżemem. Roślinna kuchnia oferuje całą masę ciekawych smaków, tak odkryłam choćby kotlety z brokułów, czy fasoli adzuki otaczane w sezamie. Jednak nie można powiedzieć, że o żywieniu wiem już wszystko. Staram się poszerzać swoją wiedzę, czerpię inspirację z przepisów, w końcu sama eksperymentuję w kuchni. Kto mnie zna, ten wie, że wszelkie książki celebrytów omijam szerokim łukiem, ale kiedy zobaczyłam pozycję napisaną przez dietetyczkę, postanowiłam zajrzeć do środka.

Pierwsze co się rzuca w oczy to wydanie. Gruby błyszczący papier oprawiony w cienką okładkę. Wielkie zdjęcia i kolorowy tekst przykuwają oko, przy czym nie wyglądają kiczowato i nie odwracają uwagi od tekstu. Niestety to nie jest moja ulubiona książkowa forma. Dla mnie tak wydane pozycje po prostu śmierdzą. Kłóci też się to i ideą ekologii, którą próbuje przeforsować autorka z dietą. Nie można jednak odmówić urokowi temu wydaniu.

Poradnik jest podzielony na dziesięć rozdziałów. Na sam początek dostajemy garść informacji przydatnych dla osób, które dopiero się zastanawiają nad porzuceniem mięsa. Poruszane są kwestii rzekomych niedoborów białka i mikroelementów jak choćby żelazo, czy witamina B12, produktów, które można włączyć w diecie bezmięsnej, czy nawet dostajemy wskazówki, jak rozplanować swoją dietę.

Następnie znajdujemy garść informacji dla przyszłych i obecnych mam, choć mnie bardziej interesowały korzyści płynące z włączenia produktów zbożowych, kiełków, ziaren, nasion, jarmużu i tak dalej. Bardzo przydatny jest podział na poszczególne grupy żywieniowe. Łatwo sobie można wyszukać produkt, który chcemy włączyć do diety.

Dla osób chcących przejść na weganizm przydadzą się rozdziały o mleku i jajkach. Podoba mi się, że autorka rozprawia się z mitami dotyczącymi mięso i nabiał, ale nic tak naprawę nie narzuca. Makarowska zachęca swoich pacjentów, których prowadzi do ograniczenia produktów odzwierzęcych i czerpania z dobroci diety roślinnej. Daleko jej do moralizowania, czy oskarżania. Prezentuje nam dość istotne informacje, ale nie mówi „pij mleko, to umrzesz”, „jak zjesz mięso, to ci zgniją jelita”, czytelnikowi zostawia decyzję, z czego skorzystać.

Pisałam o zdjęciach, na szczęście one są tylko miłym dodatkiem i oprócz ładnej grafiki dostajemy sporo treści. Określiłabym to jako kompendium potrzebnej wiedzy, zarówno dla początkujących, jak i tych bardziej zaawansowanych. Nie wypowiem się na temat rzetelności informacji, jest z tyłu zamieszczona bibliografia, więc każdy może sam ocenić, czy takiej wiedzy szuka. Ja mam parę zastrzeżeń, największe dotyczy publikacji o diecie zgodnej z grupą krwi… naprawdę? Jeszcze ktoś w to wierzy?

To jest poradnik dla wszystkich, dla tych, którzy nie chcą rzucić mięsa, a jedynie interesują zdrowym odżywianiem, jak i dla tych przechodzących na weganizm, czy wegetarianizm. Niemal każdy składnik opatrzony jest prostymi przepisami w nim w roli głównej, do tego naprawdę miło się przegląda tę książkę. Dla chcących poprawić swoją urodę znalazło się kilka trików. Wiem, że zajrzę do niej jeszcze nie raz. Ogromna szkoda, że takie ciekawe pozycje przechodzą bez większego echa.

Za egzemplarz dziękuję portalowi Duże Ka, oraz Wydawnictwu Feeria

  • Fajnie, że piszesz też o wadach. Rzeczywiście, wydawać taką książkę i pisać w niej o ekologii to lekka hipokryzja. 😉 Super, że książka zmotywowała Cię do pomyślenia o swoim odżywianiu. Też powinnam jeść więcej warzyw, zwłaszcza teraz, gdy jest na nie sezon. 🙂

    PS: "Pierwsze co się rzuca to wydanie." – chyba zapomniałaś o "w oczy". 🙂

  • Tak. Warzywa i owoce najlepiej jeść teraz, gdy pachną i smakują obłędnie. Co do "peesa" – dzięki, już poprawione!