Gdy gra wciąga za bardzo…

I znów Wyzwanie 52. Tym razem przychodzę do Was z pozycją pierwszą: książka, która ma więcej niż 500 stron. „Hyperversum” zaproponowała Bujaczek. Miałam wiele obaw związanych z tym wyborem. Nie przepadam za młodzieżową fantastyką, a do tego gatunku należy dzieło Cecylii Randall. W dalszej części się dowiecie, czy rzeczywiście się zanudziłam.

Może teraz słówko o autorce. Nie miałam jeszcze z nią do czynienia, zdaje się też, że nie jest specjalnie popularna. Na jej temat na Wikipedii znajduję jedynie informacje po włosku. No cóż. Przejdźmy do książki. „Hyperversum” spełnia warunki naszego wyzwania. Pozycja jest gruba. Liczy 749 stron. Na okładce oraz w środku znajdują się ilustracje Dorothei Bylicy. Przedstawiają one zazwyczaj bohaterów powieści. Pora przejść do treści. Jest rok 2006, poznajemy na początku Daniela Freelanda. Jego pasją jest gra komputerowa przyszłości: Hyperversum. Gra RPG, która się kieruje za pomocą gogli, rękawic i komend głosowych. Taka technologia jest dostępna już dzisiaj, niestety nie dla wszystkich. Patrząc jednak na postęp technologiczny, czuję, że będę miała doświadczyć tego, co bohaterzy książki. Gra jest niemal doskonałym wirtualnym wszechświatem. Gracz ma wrażenia bycia wybraną przez siebie postacią, pomimo tego, że siedzi wygodnie w fotelu. Niestety gra nie odtwarza zapachów, dotyku smaku i ruchu.

Wracając do Daniela ma on 22 lata, studiował fizykę na Uniwersytecie Phoenix w Arizonie. Ma młodszego brata Martina (13 lat). Przyjaźni się również z Ianem. Gdy ten został osierocony, rodzice Daniela zaopiekowali się szesnastoletnim chłopcem. Trzy lata później Ian Maayrkas się usamodzielnił, jednak opiekunowie w dalszym ciągu traktują go jak syna. Ukończył wydział historii średniowiecznej i teraz przebywał we Francji, gdzie zbierał dane do doktoratu. Co ważne robi badania nad rodziną Montmayeur.
– Cóż, ostatnio spędziłem mnóstwo czasu w bibliotece ze śliczną jasnowłosą Francuzeczką…
– No nareszcie – Daniel pochylił się w jego stronę. – Musisz mi wszystko opowiedzieć! Jak ma na imię?
– Isabeau – odpowiedział Ian, udając nagłe zainteresowanie tapetą.
– Proszę cię, nie udawaj, że nagle stałeś nieśmiały! I tak nie dam ci spokoju, póki mi wszystkiego nie opowiesz – nalegał Daniel. – Ile ma lat? Masz zdjęcie?
Ian roześmiał się, nie mogąc dłużej udawać powagi.
– Ma osiemset lat i mam jej portret.
– Co? – zapytał zaskoczony Daniel.

Mowa tutaj o członkini rodu, który jest przedmiotem badań, Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak ta niewinna rozmowa jest ważna dla fabuły. No ale nie uprzedzajmy faktów.

W dalszej części poznajemy dziewczynę Daniela – Jodie Carson, ich przyjaciela Carla Whita oraz Donnę Barrat. Wszyscy oni są uczestnikami gry, o której pisałam wcześniej. Daniel wybrał scenariusz – siedemnastowieczną Francję (wtedy też żyła rodzina badana przez Iana). Gra szła dobrze aż nadeszła burza. Po sztormie przyjaciele się rozłączyli. Postacie Iana, Daniela oraz Jodie zostały wyrzucone na brzeg… ale czy na pewno postacie?

Szczerze mówiąc, czytałam trochę fantastyki, ale takiej książki nie spotkałam. Pomysł wrzucenia bohaterów do średniowiecza widziałam na filmach – należy w tym miejscu wspomnieć choćby „Rycerza Artura” z Whoopi Goldberg, czy „Czarnego rycerza” z Martinem Lawrence. „Hyperversum” jest zupełnie inne. Po pierwsze nie jest to komedia. Autorka podeszła do tematu poważnie i profesjonalnie. Na pewno musiała godziny spędzić w książkach. Zwrócić należy uwagę na fakt, iż jest to pierwsza powieść autorki. Wprawdzie irytowały mnie przesłodzone relacje damsko-męskie, jednak do niczego więcej się przyczepić nie mogę. Z niecierpliwością czekam na drugą część (która podobno jest mniej słodka niż opisywany przeze mnie tom). Oczywiście Bujaczek ją posiada, więc ja też. No i boleję, że ostatni tom nie jest jeszcze przetłumaczony.

Podsumowując ten przydługi post, napiszę, że powieść podobała mi się ogromnie. Nie wiem na ile procent wydarzenia oraz ludzie są zaczerpnięte z historii, a ile jest zmyślone, ale ja z historii jestem noga, tak więc dam wiarę autorce. Podoba mi się wszystko: powiązanie historii z wyobraźnią, stworzone postacie, styl autorki… i tak można wymieniać. Polecam fanom fantastyki oraz z niecierpliwością czekam na kolejną część. Czekam także na ten piękny dzień, w którym film na postawie tej książki trafi do kin.

Hyperversum” bierze udział w:
1. Wyzwanie 52: pozycja 1, książka z ponad 500 stronami.

2.Klucznik: tutaj książka spełnia warunki wszystkich kluczników: nazwisko autorki jest białe, książka ma ponad 500 stron, debiut autorki

3.Czytamy fantastykę III