Krótka notka na temat drugiego dnia WTK 2017

Spotkanie wspominam bardzo pozytywnie.

Piątek także jest luźniejszym dniem, choć jak się okazało, na stadion, zajechał Miłościwie Nam Panujący Prezydent i sparaliżował całkowicie imprezę. Odwiedzający (w tym my) byliśmy źli, bo trzeba było stać w gigantycznej kolejce do kontroli osobistej, włączając w to picie swojej wody, jakby ktoś miał zamiar poczęstować trucizną prezydenta. Część wystawców była zablokowana. A teraz zgadnijcie, czy była jakaś informacja? Gdyby była, to pewnie wybrałabym się z godzinę później.

Stadion na stadionie. Stadioncepcja?

A my się śpieszyłyśmy na wywiad. Angelika zadzwoniła twierdząc, że załatwiła nam wywiad. Okazało się, że to nie Irena go przeprowadza, ale to wywiad z Ireną (zaglądajcie na nieprzeczytane.pl, może coś się kiedyś pokaże). Angelika ledwo to przeżyła. 😀

Mniam, mniam.

W piątek już miałyśmy spotkania, z czego ja byłam tylko w Pijalni Czekolady Wedel. Dotarłyśmy wcześniej tam z Angeliką, gdzie zamówiłyśmy skromnie sałatki, wiedząc, że czeka nas uczta dla zmysłów (cieszę się, że mogłam Cię poznać bliżej, jesteś interesującą osobą). Nie będę rozwodziła się nad tym spotkaniem (inne blogerki zrobiły to lepiej, niż ja), powiem tylko tyle, że Cecelia jest niezwykłe miłą osobą i pierwsza nieśmiałość zaproszonych blogerek szybko gdzieś zniknęła, a prawie dwie godziny minęły niezauważenie.