Kryminał w klasycznym wydaniu.

„Niemożliwe nie może się zdarzyć, wobec tego pozornie niemożliwe musi, być możliwe.”

Z książkami Christie miałam kontakt dość dawno. Mama miała w swoim zbiorze parę dzieł tej pisarki. Niestety czytałam je tak dawno, że pamiętam jedynie wrażenie. A że było ono pozytywne, miałam plan, aby zapoznać się z autorką ponownie. To nie był właściwie plan. Nawet nie zarys. Pomyślałam, że jak dostanę do rąk jakąś jej powieść, to może położę na półce do przeczytania. Kiedyś. W przyszłości. I to może niedalekiej. Akurat zdarzyła się okazja na wymiankę. Ja miałam do sprzedania książkę, która kiedyś wygrałam, ale nie była jednak dla mnie. Jednak ktoś po drugiej stronie miał takie same odczucia do opisywanej do mnie książki. Także uszczęśliwiliśmy siebie nawzajem. Książkę przeczytałam dość szybko. A jakie są wrażenia?

Herkules Poirot jest znanym w świecie detektywem. Żył w czasach gdy nie było Internetu, więc jego sława roznosiła się poprzez gazety i pocztę pantoflową. Po rozwiązaniu sprawy w Azji wraca do Europy pociągiem. Pech sprawił, że środek lokomocji naszego bohatera stanął w wielkiej zaspie. A to nie koniec problemów. W jednym z przedziałów zostaje zamordowany mężczyzna. Świadkowie widzieli uciekająca kobietę w szkarłatnym kimonie. Morderca znajduje się w pociągu wśród pasażerów, których dzieli wszystko: status materialny, narodowość, zawód… nikt z obecnych nie mógł znać, ani ofiary, ani siebie nawzajem. Poirot zostaje poproszony o rozwiązanie zagadki, mając jedynie do dyspozycji zeznania podróżnych, oraz dwa dowody: chustkę i fajkę. Z pewnych względów kierownik pociągu nie chce wzywać miejscowej policji.

W tego typu sprawach chodzi o jedno: zgadnąć kto zabił. Lubię czasem poczytać bezkrwawą powieść detektywistyczną, napisaną inteligentnie, błyskotliwie, że lekkim zabarwieniem humorystycznym. Tutaj Christie spisała się pierwszorzędnie. Do powieści nie mogę się absolutnie przyczepić. Natomiast duży minus ma wydanie – bohaterowie powieści, czasem wtrącają słowa, czy zdania po francusku. Często ich sens wynikał z kontekstu, czasem jednak nie miałam pojęcia, co postać powiedziała. Nie były to zdania, które przeszkadzały w rozumieniu całej historii, jednak miło by było mieć możliwość zrozumienia dialogów. Na końcu książki zostało trzynaście wolnych stron. Trzynaście! Czy naprawdę ciężko było umieścić jakiś mały słowniczek? Sądzę, że wiele osób nie miała żadnego kontaktu z tym językiem. Takie zgadywanie po prostu przeszkadza w odbiorze treści. Jestem ciekawa czy z innymi wydaniami jest podobny problem. Jeśli znajdę odpowiednie, to wtedy zacznę zbierać kolekcję dzieł autorki. Bo naprawdę warto. Niestety to jest przykład, jak wydanie może popsuć przyjemność czytania dobrej książki.

Książka bierze udział w:
1. Klucznik – trafny wybór

2. Karciane wyzwanie – 2pik – autorem jest kobieta.