Mroczniejszy odcień magii. Historia o czterech Londynach.

Mroczniejszy odcień magii.

Książkę, o której dziś piszę, pierwszy raz przeczytałam wiele miesięcy temu do cyklu mojego i Bujaczka Rozmówki książkowe. Nie doszło do omówienia tej pozycji i żadnej innej. Może jeszcze wrócimy do wspólnego projektu, ale na razie mamy zbyt dużo innych zobowiązań. Wracając do książki Mroczniejszy odcień magii, książka wywarła na mnie wrażenie i chciałam poznać dalszy ciąg przygód bohaterów. Zatem, gdy pojawiła się możliwość opisania tomu drugiego serii, ucieszyłam się. Ale musiałam sobie najpierw przypomnieć pierwszy.

Zapraszam na moje wrażenia z lektury.

Głównym bohaterem jest Kell. Mężczyzna jest Antarim. Jest najważniejszym magiem królestwa, potrafi przenosić się między wymiarami, których punktem wspólnym jest Londyn. Światy te różnią się wszystkim poza stolicą i paroma punktami stałymi w tym mieście (jak rzeka i knajpa). Różnice powoduje różna ilość magii. Jako dziecko został zaadoptowany przez rodzinę królewską, którą traktuje jak rodzinę, choć zdaje sobie sprawę, że jest bardziej ich narzędziem niż synem i bratem. Kell nie pamięta nic sprzed przybycia do pałacu i nie wie, kim jest jego biologiczna rodzina.

Drugą dość ważną osobą jest tutaj Lila Bard. Kobieta, a właściwie dziewczyna, pochodzi z innego świata. Stanowi przeciwwagę dla królewskiego życia Kella. Dziewczyna matki niemal nie pamięta, ojca… nie ma z nim dobrych stosunków. Ciemne zaułki nie są dobrym miejscem dla młodych dziewczyn i nie raz musi zabijać, aby się bronić i kraść, aby jeść i się ubrać.

 

Budowa świata przedstawionego.

Wspomnieć należy także o Hollandzie – drugim Antarim na usługach złych bliźniaków Dane, czy o Rhym – przybranym bratu bohatera. Uważam, że wszyscy bohaterowie zostały napisane z odpowiednią starannością i uwagą. Zależało mi na ich wszystkich (nawet na strażnikach królewskich), potrafiłam zrozumieć ich motywacje i kibicowałam im. Chociaż czasem miałam wrażenie, że niektóre sprawy, reakcje, czy cechy były spłycone i czasem nie ze wszystkim się tutaj zgadzałam, ale moim zdaniem jest lepiej niż dobrze.

Nie gorzej wypada kreacja trzech światów, które bohaterowie odwiedzają. Autorka bardzo dobrze poradziła sobie z wyważeniem opisów. Czytelnik dostaje tyle, aby potrafił się odnaleźć w każdym Londynie, ale jednocześnie nie czuł się znużony, czy przeładowany.

Wątek istnienia różnych wymiarów, czy rzeczywistości w jednym czasie i jednym miejscu jest dość często wykorzystywanym tematem, ale jeszcze nieoklepanym. Wprawdzie częściej się spotkałam z nim w książkach, komiksach i filmach SF, niż fantasy, ale autorka świetnie połączyła motyw magii z tym. Genialne pokazanie zależności między światami i samej koncepcji wieloświatów.

 

Mimo wszystko książka nie jest idealna.

Jak wspomniałam, niektóre wątki i postacie, zostały potraktowane zbyt płytko, czasem miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje… jakby bohaterowie wcale nie byli dorośli, jakbym czytała o nastolatkach. Jednak uważam, że jest to bardzo dobra, warta uwagi pozycja. Polecam ją nie tylko młodszym, ale i starszym czytelnikom. I nie mogę się doczekać, aż przeczytam następną część. Od tej ciężko było mi się oderwać na chwilę.