Pierwszy erotyk na blogu. Na jej rozkazy.

Na jej rozkazy. Trylogia Różana.

Kiedyś wspomniałam, że uważam, iż w każdym gatunku literackim można znaleźć coś dla siebie. Także szukam, próbuję nowych rzeczy, odkrywam nieznane tereny. Zazwyczaj jestem pozytywnie zaskoczona. Czasem jednak, jak w tym przypadku, źle trafiam. I choć wiem, że jaskółka wiosny nie czyni, to nie mam ochoty zagłębiać się dalej w świat pisanej erotyki.

Akcja powieści dzieje się w niewiadomym mieście, które jest położone nie wiadomo gdzie. Po imionach mogę przyjąć, że autorki przenoszą nas do państwa anglojęzycznego. A przynajmniej mnie się tak wydaje. Naturalnie wolę czytać fabuły umieszczone na naszym polskim podwórku, ale to aż tak mi nie przeszkadza. Nie marudzę.

 

Fanny.

Poznajemy najpierw ją, więc od niej zaczniemy. Niebieskie włosy, tatuaże i niecodzienny ubiór tworzą niezwykły obraz kobiety zbuntowanej. Właściwie nie skłamię, jeśli stwierdzę, że zapałałam do niej odrobiną sympatii (choć miłości tutaj nie ma), co więcej, uważam, że to ją najbardziej rozumiem. Niekochana przez matkę, doświadczająca ostracyzmu społecznego ze względu na swoją orientację seksualną oraz oryginalny wygląd, przyjęła buntowniczą, czasem wulgarną pozę kobiety, która z niczym i z nikim się nie liczy. W środku jest jednak delikatna, szuka czułości i akceptacji.

A w przeszłości wplątała się w układ, który ją prześladuje dotąd.

 

Rosie.

Czy ją można lubić? Nie! Jest obrzydliwie bogatą, zapatrzoną w siebie, sztywną prezeską wielkiej firmy, która lubi rządzić ludźmi. Nie przejmuje się odczuciami i myślami innych osób. I to wszystko, co można o niej powiedzieć… może jeszcze w to, że gwałt to dla niej nic takiego, a ludzi traktuje zabawki, które jeśli się zepsują, można wyrzucić. Za każdym razem jak o niej myślę, to czuję obrzydzenie.

 

Narracja.

Lubię zabieg, gdy narracje bohaterów się przeplatają, tak się właśnie tutaj dzieje. W jednym rozdziale Fanny przemawia do nas w narracji pierwszoosobowej, w następnej widzimy wszystkowiedzącego narratora opowiadającego, co się dzieje z Rosie. Wyjątkiem są rozdziały, gdy spotykamy obie bohaterki. Wtedy zmienia się narracja Rosie z trzecioosowej na pierwszoosobową. Nie rozumiem, jaki zamysł się za tym krył. Czemu miał służyć ten zabieg?

 

Język.

Ostatnio zaczął mnie męczyć prosty, potoczny język w powieściach. Ja nie mówię zaraz o wyszukanym, sztucznym języku, poetyckich hiperbolach, czy wyrażeniach, do których przeciętny czytelnik będzie potrzebował słownika. Jednak to upraszczanie języka idzie w złą stronę. Nie wiem, czy to jest wina wymagań czytelników, którzy nie chcą zbytnio męczyć się z powieścią, czy to autorów, którym brak odpowiedniego warsztatu.

Niestety jest tak i tym razem. Znam blog dziewczyn, chętnie go poczytuję i spodziewałam się nieco wyższego poziomu. Przypomnijmy, że Rosie jest wykształconą kobietą, obracającą się w towarzystwie wielkich szych, a mówi językiem licealistki. Trochę więcej miałam wyrozumiałości dla Fanny. Źle wykształcona dziewczyna, która miała większe zmartwienia niż nauka w szkole. Moim zdaniem rozróżnienie sposobu mówienia tych dwóch kobiet byłoby ciekawym zabiegiem.

 

Relacja kobiet.

Z pozoru różni je wszystko: wykształcenie, status majątkowy, status społeczny, doświadczenia życiowe, w praktyce jednak ciężko mi byłe te dwie kobiety rozróżnić. Jak wspomniałam, porozumiewały się tym samym stylem i gdyby nie podpisy nie wiedziałabym, o której bohaterce czytam.

Łączyło je jedno: kompletny brak logiki w ich działaniach. Jedna z pierwszych scen: po dwóch, czy trzech dniach znajomości Rosie zapragnęła zobaczyć gwiazdy z Fanny. Dlaczego z nią? Dlaczego uznała to za stosowny pomysł? Nie wiem. Wzięła alkohol, szofera, samochód i podjechała po nią pod dom bez uprzedzenia. Fanny była już trochę wstawiona i przedstawiła Rosie niemoralną propozycję. Zaproponowała jej po prostu seks. Rosie najpierw się oburzyła, później ją mocno pocałowała i odstawiła do domu. Bez wiedzy i zgody Fanny zamówiła ślusarza, aby ten jej wymienił zamki, za co też zapłaciła. Ale najdziwniejsze było to, że to Fanny miała jakiś nieokreślony żal i pretensje do Rosie. Za co? Troszkę za tego ślusarza, to rozumiem, ale stwierdziła, także, że, uwaga cytuję, „nie jest facetem, na pewno nie myśli jajami”. Przecież Rosie nic nie zrobiła! Nie wykorzystała jej, nie molestowała – odwiozła do domu.

Takich nieścisłości było więcej. Dlaczego Rosie dała Fanny kartę firmową i telefon? Dlaczego opieprzyła ochroniarza, który nie chciał wpuścić kobiety bez dowodu, a gdy zaczęła się rzucać, zakuł ją w kajdanki? Dlaczego zwolniła ludzi, którzy byli niemili dla gościa? Dlaczego włamała się na jej forum, na które ona w teorii nie wchodziła (gdy Rosie weszła, to wyświetlił się komunikat, że nikt na to konto się nie logował parę lat)? Dlaczego w ogóle włamywała się na konto? Dlaczego po trzech, czy czterech dniach Rosie stwierdziła, że przerwie służbowe spotkania w firmie z Fanny?

 

Fabuła.

Jest wiele więcej pytań, na które nie znam odpowiedzi i nigdy nie poznam. Miałam wrażenie, że nie ma tutaj fabuły, za którą można iść, tylko zlepek wydarzeń, które łączą dialogi. Czytając książkę, ciężko mi było dopuścić świadomość, że mam do czynienia z dwoma dojrzałymi kobietami z krwi i kości oraz uwierzyć, że te kobiety mogłyby istnieć. Były zbyt papierowe i nielogiczne.

Czymś, co mi lekko przeszkadzało, była wyraźna pogarda w stosunku do mężczyzn. Już wspomniałam o cytacie, w którym sugeruje się, że mężczyznami kierują „jaja”. Ale mężczyźni na ogół byli przedstawieni, jako głupcy, zboczeni dewiańci i zakały ludzkości. A chcę przypomnieć, że to Rosie z Fanny uprawiała seks w godzinach pracy i nie przerwała, gdy wszedł współpracownik. Co więcej, śmiała się z jego oburzenia.

 

Seks.

Ilość absurdów i przekłamań sprawiła, że ciężko mi było się skupić na scenach seksu. Jak dla mnie były nieco monotonne, ale rozumiem, że dla osoby, dla których sam lesbijski seks, albo użycie sztucznego penisa jest kontrowersyjnie, może to być interesujące. Niestety to, że dla mnie szokujące to nie jest, mogłam zauważyć liczne opisy gwałtów i molestowania. Ponieważ nie chcę poruszać tych tematów w tym wpisie, to stworzyłam inny. Tam opisałam, dlaczego ta książka nie opisuje układu BDSM. Wpis dla osób pełnoletnich!

 

Dlaczego to jest zła książka?

Przez większość książki, uważałam, że ona nie jest zwyczajnie dla mnie. Od literatury oczekuję czegoś innego i nie miałam w planach tego postu w ogóle pisać. Tak naprawdę chcę zniwelować ilość negatywnych recenzji na moim blogu, bo ostatnio robi się takie gniazdo krytyki i marudzenia. Ale końcowe strony skłoniły mnie do tego, aby jednak wspomnieć o niej. Kto przeczyta, sam zrozumie.

Naprawdę nie rozumiem, co się stało. Dziewczyny czytuję i szanuje. Z ogromną przyjemnością śledzę ich poczynania na blogu, sądziłam, że mają lekkie pióro i dość dobrze operują językiem ojczystym, na ich stronie można także przeczytać ofertę redakcji i korekty tekstu, zatem miałam nadzieję, na coś naprawdę dobrego. Przynajmniej dobrego językowo. Nigdy nie sięgnę po kolejną cześć. Ta była męczarnią.

O tym dlaczego ta książka jest naprawdę zła i szkodliwa, dlaczego przekłamuje rzeczywistość, a przede wszystkim dlaczego ta książka nie ma nic wspólnego z praktykami BDSM, napisałam tu. Wpis dla osób pełnoletnich. Są tam też spojlery.

Książkę otrzymałam w ramach akcji Book Tour organizowaną przez autorki książki na fanpage’u trylogii.