Najlepszy Łukasza Palkowskiego.

Medytacje nad filmem #1. Najlepszy.

Agatka jest już na tyle dorosła, aby sama iść do kina. I Agata obejrzała film, który wbił ją w fotel. I nie, nie mówię o najnowszym Thorze, który jeszcze przede mną. Mowa o całkowicie Polskim filmie – „Najlepszy”.

W związku z kupieniem karty Cinema City Unlimited na blogu pojawił się cykl Medytacje nad filmem. Proszę nie traktować tych wpisów jako pełnoprawnych recenzji. Dotychczas raczej niechętnie podchodziłam do filmów. Zazwyczaj oglądałam komedie. Sięgałam po nie dla rozrywki, a nie dla jakichś wartości. Skoro już ustaliliśmy, że specem nie jestem, a ten wpis to zbiór luźnych przemyśleń, to wróćmy do wrażeń z filmu.

Tytuł jak tytuł. Mógłby być lepszy, ale cóż za historia za nim się kryje. Prawdziwa perełka. Cała opowieść jest inspirowana losami Jerzego Górskiego (nie jest to biografia!). Człowieka, który jest mało znany w Polsce właściwie, a zasługuje na uwagę. I film — jako taki mały pomnik.

Film nie przedstawia typowej historii sportowca. Jest to opowieść o narkomanie, który znalazł się na rozdrożu. Albo zostaje na dnie i prowadzi krótkie, nieświadome życie, albo walczy o siebie. Z nałogiem, ze słabościami i samym sobą.

 

Aktorzy.

Jakub Gierszał. Dotychczas znałam go z dwóch filmów: „Sali samobójców” oraz „Yumy”. Pierwszy jakoś do mnie nie przemówił, w drugim nie miał za bardzo co grać, więc dopiero teraz mogłam zobaczyć jego umiejętności. W „Najlepszym” pokazał, na co go stać. Rola była naprawdę trudna, to nie komedia romantyczna, gdzie wystarczy parę razy się uśmiechnąć i już. Facet naprawdę się przyłożył i wykreował całkowicie pełnokrwistą postać, w którą można uwierzyć i której można kibicować.

Zwrócić należy uwagę, jak ciało autora zmieniało się podczas filmu. I wcale nie mówię o jego włosach.

Każdy z aktorów, którego widzimy, odgrywa swoją rolę perfekcyjnie. W szczególności Jakubik i Gajos. Gdy oni się pojawiają na ekranie – robią show i kradną ekran dla siebie. Troszkę szkoda, że postać Ewy nie była odrobinę bardziej rozwinięta, a jej rola ograniczała się do bycia przy boku głównego bohatera, gdy była taka konieczność, ale nawet ona była zagrana przekonująco i pełnowymiarowo. Powiem, że Kamila Kamińska obserwowała pracę prawdziwych lekarzy w przychodniach i na izbach przyjęć, aby przygotować się do roli.

 

Troszkę wad.

Przeszkadzała mi momentami dosłowność niektórych scen. I o ile sceny z lustrem nawet były całkiem w porządku, tak na końcu już film odlatuje w nieznane mi rejony. Można byłoby te wydarzenia przestawić odrobinę subtelniej. Niestety też pod koniec historia traci swoją wiarygodność i mówię o momentach, gdzie ona powinna być. Troszkę za dużo skrótów i niektóre wydarzenia były nazbyt udramatyzowane, aż nierealne.

Mimo przytoczonym małych wad (bo one naprawdę nie kuły w oczy aż tak bardzo) film był rewelacyjny i nic dziwnego, że otrzymał nagrodę publiczności na Festiwalu Filmowym w Gdyni (ponoć był oklaskiwany na stojąco), oraz parę innych nagród i nominacji. To jest film, który może dać do myślenia, który wstrząsa i zostaje w pamięci. Moim zdaniem szkoły powinny chodzić na ten film w ramach godziny wychowawczej.

 

Ten film był fenomenalny.

Film pomimo całej dramaturgii ma miejsce także na dowcip. Tutaj głównie mówię o postaci granej przez wspomnianego już Jakubika. Choć u innych postaci można się momentami z tekstów pośmiać. Ale nie to nie jest taki śmiech do łez. Raczej powoduje, że się go przyjemnie ogląda, a sam seans nie jest ciężki.

Reżyser także zasługuje na uwagę. Oglądaliście „Bogów” (ten o Relidze)? No to już wiecie z kim macie do czynienia. Wprawdzie on też nakręcił „Wojnę żeńsko-męską”, ale podniósł się po tej porażce i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Jak do tej pory.

Niestety przez szerszą widownię ten film doceniony nie będzie. Bo festiwale wtórności, sztampy, nudy i Karolaka zawsze na siebie zarobią i zawsze będą miały pełne sale, tak ten film przejdzie bez większego echa. W moim kinie był grany dwa dni (ponoć byłam na ostatnim seansie). Ze mną było może z piętnaście osób. Ludzie, co z Wami? Wszyscy płaczą, że kina w Polsce nie ma już, że kręcimy wciąż to samo, a jak się coś ciekawego pojawia, to puchy na widowni. 

Na koniec się poskarżę. Na sali niestety słyszałam śmiech w najmniej odpowiednich momentach. Bo wiecie. Narkoman z wrzodami na twarzy albo ojciec lejący syna są takie zabawne.

Źródła grafik:
1. Kadr z filmu.
2. Jerzy Górski i Jakub Gierszał. Zauważył ktoś, że panowie mają te same inicjały?
3. Reżyser Łukasz Palkowski.