Ostatni dzień Targów.

Ostatni, choć równie tłoczny, dzień Targów. W ten dzień czekały na nas wizyty u Andrzeja Pilipiuka, Natalii Sońskiej i Agaty Przybyłek. Nie zdążyłam jedynie do Anny Fryczkowskiej, czego żałuję.

Znów lody w Merlinie, spotkanie VIP-ów (czyli blogerów i autorek) i jazda do domu. Tutaj dziękuję Piotrowi za pomoc przy tonie naszych bagaży.

Nie pozdrawiam natomiast kobiety, której przeszkadzała moja i Ireny rozmowa w pociągu.

Ogólnie wrażenia.
Najbardziej w targach cenię możliwość poznania blogerów i autorów. Można dowiedzieć się, jakie są osoby, które znamy tylko z blogów, zdjęć na instagramie i postów na fejsie. Najmilej wspominam rozmowy podczas odpoczynku w strefie Merlina i umilanie sobie czasu w niekończących się kolejkach. Blog, fora i facebook pozwalają poznać ludzi z różnych krańców Polski, ale to dopiero takie wydarzenia jak Targi pozwalają z nimi porozmawiać i pójść na lody (choćby darmowe). Mam nadzieję na kolejne spotkania. Choćby za rok. Jestem pewna, że to, że Targi odbywają się w moje urodziny, jest przeznaczeniem.