Pasażer. To było dawno i nieprawda.

Pasażer…

UWAGA WPIS ZAWIERA SZCZEGÓŁY ZDRADZAJĄCE FABUŁĘ!

Bardzo lubię filmy sensacyjne, a komedie sensacyjne w szczególności. Każdy, kto się wychował w latach dziewięćdziesiątych i zerowych, wie, co było na czasie. Filmy takie, jak Szklana pułapka, Hot Shots, Zabójcza broń, czy Killer oglądam do dziś. Pamiętam także filmy z Seagalem, Jackie Chanem, Stallonem, czy Bondy wszelakie. Schemat był podobny: jeden, sarkastyczny, bezlitośnie skuteczny glina ratuje grupę ludzi, albo i świat przy akompaniamencie padających ciosów, łamanych żeber i strzałów z broni, które mają nieskończoną ilość nabojów w magazynku. Takie to proste, a tak dobrze bawi.

 

 

W związku z kupnem karty Cinema City Unlimited postanowiłam stworzyć cykl Medytacje nad filmem. Proszę nie traktować tych wpisów, jako pełnoprawnych recenzji. Nie znam się na filmie, zazwyczaj oglądałam je dla rozrywki nie dla jakichś wartości. Ten wpis to zbiór moich przemyśleń.

Nie inaczej jest z filmem Pasażer. Liam Neeson, którego znamy z Uprowadzonej, czy Non-stop po raz kolejny wciela się w byłego policjanta. Tym razem tajemnicza kobieta wręcza mu dość pokaźną zaliczkę i każe znaleźć człowieka, który nie powinien być w tym pociągu. Czyli osoby, która nie jeździ tą trasą regularnie. Otrzymuje jedynie nazwisko lub pseudonim oraz stację docelową poszukiwanego. Stawką są duże pieniądze oraz życie jego rodziny.

 

… czyli Non-stop część druga.

Specjalnie dla tego wpisu zrobiłam sobie seans wyżej wspomnianego filmu. Podobieństw jest, moim zdaniem, zbyt wiele, aby zrzucić to na przypadek, albo gatunek. Glina jest? Jest? Fałszywe oskarżenie o uprowadzenie pociągu/ samolotu? Oczywiście! Tajemnicza osoba, która manipuluje głównym bohaterem? Moment kulminacyjny, gdy główny bohater mówi, co się dzieje, a cała załoga jednoczy się w walce ze złym? Awaryjne lądowanie/ hamowanie z rozwaleniem pojazdu? A na koniec przeprosiny od policjanta rzucającego oskarżenie na główną postać i całkowicie przesłodzony hollywoodzki happy-end? No jak w mordę strzelił!

Dodajmy do tego mnóstwo dziur logicznych, ludzi, którzy jak chorągiewki wieją raz w jedną, raz w drugą stronę, oraz totalnie taką samą postać odgrywaną przez Neesona.

 

Walka w zamkniętej przestrzeni.

Nie jestem specjalistką od choreografii walk, choć wychowywałam się na filmach sensacyjnych. Jednak jak dla mnie, to, co się działo we wnętrzach wagonów, było nie do przyjęcia. Wszystko było przegięte do granic możliwości, nierealne, a kamera latała tak, że ciężko było zorientować się, co tak naprawdę się dzieje.

Największy zarzut mam odnośnie do tego, że nikt nie reagował. Bohater wraz ze swoimi przeciwnikami konsekwentnie rozwalali wnętrze pociągu, padały strzały, a ludzie czasem wylatywali przez okno. Sam bohater z każdej potyczki wracał coraz bardziej podrapany i ranny. Ale nikt tego nie widział! Dla nikogo to nie było dziwne! Nikt akurat nie szedł sikać! Niesłychane!

Co dalej? Walki, jak już pisałam, mnie absolutnie nie przekonały, ale to, co bohaterowie robili z gitarą, było przepiękne! Nie wiem, jak twarda jest gitara, ale czy można nią walnąć jak szpadlem? Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy walnę kogoś gryfem, a ten leci parę metrów w bok. No i jakie szyby mają amerykańskie pociągi, że bez problemu można je rozbić?

 

Nie polecam.

Nie widziałam wcześniejszych filmów z Liamem Neesonem, takich jak Uprowadzona czy Nocny pościg, ale słyszałam, że w tego typu filmach aktor gra dokładnie tę samą postać, a fabuła wygląda podobnie. Dokładnie tak samo, jak w omawianym filmie i Non stop. Zalecam sprawdzić samemu. Ja zostanę przy Liście Schindlera oraz To tylko miłość.