Świat Dysku, część druga.

Skoro powiedziało się A to B należałoby. Po „Kolorze magii” czas na „Blask Fantastyczny”. Okoliczności te same: pole, słońce, kijki, palone kalorie i Pratchett w słuchawkach. Polecam tę metodę palenia kalorii każdemu. Nie myśli się o zmęczeniu, upale, wolno mijających minutach, czy komputerze, który kusi z wygodnego biurka. Czas mija nie wiadomo kiedy. No ale dosyć o tym. Wróćmy do Rincewinda

W poprzedniej części poznaliśmy nieco Rincewinda (najgorszego maga wszech czasów), oraz jego towarzysza Dwukwiata (pierwszego turystę Dysku). Nie można zapomnieć także o Bagażu. Tutaj wielka litera jest celowa – kufer posiada osobowość, nóżki, język i zęby. Jest w całości wykonany z myślącej gruszy. Rozstaliśmy się z naszymi bohaterami jak uciekając przed poświęceniem ich na ołtarzu bogom uciekają z dysku. Dosłownie. Oczywiście nie spadną w nicość. Rincewind, a raczej jego umysł jest bardzo potrzebny do ocalenia Dysku, tak więc skacze w kosmos a ląduje w lesie. Nadal na Dysku. Pierwszy szok przeżywa po rozmowie z drzewem.

– Au – mruknął.
Drzewo odpowiedziało głosem podobnym do dźwięku otwiera­nych, bardzo starych drzwi.
– Dobrze ci tak.
Na długą chwilę zapadła cisza.
– Ty to powiedziałeś? – zapytał wreszcie Rincewind.
– Tak.
– I to też?
– Tak.
– Aha. – Zastanowił się. Po czym spróbował: – A może przypad­kiem wiesz, jak wyjść z tego lasu?
– Nie. Nie podróżuję zbyt często – odparło drzewo.
– To chyba nie bardzo ciekawe zajęcie: być drzewem.
– Nie mam pojęcia. Nigdy nie byłem niczym innym. Rincewind przyjrzał się drzewu uważnie. Wyglądało dokładnie tak jak wszystkie inne drzewa, które dotąd widywał.

Potem było gorzej, spotkali różne indywidua w tym samego Śmierć (znów), Trolli, uratowali damę, która miała być ofiarą poświęconą na ołtarzu (jak się okazało wcale nie chciała być ratowana), Cohena Barbarzyńcę, którego nikt nie bierze na poważnie ze względu na wiek i brak uzębienia. Oraz magów. Tym razem głowy naszego bohatera (żywą) chcą magowie. W głowie nieszczęśnika siedzi zaklęcie należące do Oktawo – ośmiu zaklęć mogących uratować ziemię, tylko wypowiedziane razem działają. Zresztą te zaklęcia zaczęły rozmawiać z Rincewindem. Jak się okazało, wybrały bo go był tchórzem i miał naturalną zdolność do wykrywania niebezpieczeństwa. Aby się w pośpiechu oddalić naturalnie. Oczywiście wszyscy się domyślają jak się cała historia skończy, ale ja nie będę uprzedzać faktów

Tutaj teraz wtrącę słówko o Jacku Kissie – Lektorze. Moim zdaniem miał mniejszą plastyczność głosu niż Krzysztof Kołbasiuk, jednak nie miałam problemów z rozpoznaniem mówiącej postaci. Szkoda tylko, że każdy tom jest czytany przez innego mężczyznę. Do każdego lektora trzeba się przyzwyczaić i na początku odczuwam pewien dyskomfort. Każdy z nich inaczej interpretuje postacie. Ale nie jest to tak tragiczne, aby nie dało się słuchać. Każdy z panów umiał wciągnąć mnie w świat Dysku.

Może o filmie? Oglądałam film. Był zabawny, ale nie wykorzystano całego potencjału. Niestety ominięto wiele ważnych i zabawnych sytuacji. Spotkania z Trollami, gra w grę bogów (co jak co, ale to wyjaśniało wiele sytuacji)… Szkoda trochę. Zostaję przy książce.

Nie jest tajemnicą, że Pratchett parodiował znane powieści fantastyczne! Ba nie bał się sięgnąć po klasykę gatunku. Tutak widzimy duży wpływ „Conanem Barbarzyńcą” za którym nie przepadam szczególnie. U tego autora podoba mi się lotność umysłu, oryginalność porównań.. ciężko to opisać, więc wstawię mój ulubiony fragment.

– Na co się gapisz?
– Burknął mag. – Może sobie jechać gdzie chce, co mnie to obchodzi?
Bagaż nie odpowiedział.
– Przecież ja za niego nie odpowiadam. – dodał Rincewind. – Wyjaśnijmy to sobie raz na zawsze.
Bagaż milczał, lecz tym razem głośniej.

Ocena oczywiście nie może być inna niż 9/10

Biorę udział
1. Klucznik: białe elementy

2. Czytam fantastykę III

3. Grunt to okładka: film „Kolor Magii, cz.2 Blask fantastyczny”

  • od kiedy tylko nauczylam sie czytać, wolałam siegac po książki przepelmioje realizmem do bolu niz fanstastyke, mozna powinnam nadrobić:)

    zapraszam:)

  • Każdy lubi coś innego. Ja wolę jak książka przenosi mnie do innego świata. Ból w książkach.. to nie dla mnie. Zycie jest wystarczająco bolesne