„Wymarzony czas” – Magdalena Kordel

„- Nie chcę tutaj nikogo wskazywać palcem, ale ktoś musiał ci powiedzieć, jak mu ten boczek podać. Bo tak normalnie Nikifor nie weźmie jedzenia od obcych – wtrąciła Marta. – I ja chyba wiem, kto jest tym ktosiem, prawda Zosiu? – rozbawiona zajrzała w twarz dziewczynki.
– Mamo, bo on tak miał ochotę na boczek…
– A skąd wiesz? – Zagadnęła ją Magda, siadając przy stole.
– Powiedział mi – wyjaśniła Zosia – ogonem. Jak widział boczek, ogon mi się śmiał do rozpuku…”

I czas na kolejną część z serii „Malownicze”. Niestety chwilowo dla mnie ostatnia, ponieważ nie posiadam innych. Tutaj mamy kontynuację historii z książki Wymarzony dom.

Magdalena Kordel urodziła się w 1978 roku w Otwocku. Jest autorką, m.in. bestsellerowych powieściUroczysko i „Sezon na cuda”. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.

Uwielbia podróżować, czytać i gotować. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszka w Otwocku i kiedy tylko może ucieka w Sudety, bo marzy się jej dom gdzieś wysoko w górach. Wie, jak ważne są marzenia, dlatego pomaga spełniać je innym. Dzięki jej blogowi „Za górami za lasami” początkujący pisarze mają szansę wydać książkę…

Do Magdy przybywa Marta z córką Zosią. Potrzebuje się schronić w miejscu, gdzie nikt jej nie zna i nie odnajdzie. Jest niezwykle tajemnicza, jednak widać, ze zarówno ona, jak i córka są płochliwe i zamknięte w sobie. Innym problemem jest wizyta kobiet z opieki społecznej, których opinia może przeważyć, czy Madeleine stworzy dom Marcysi i Ani, dwóm sierotom, które bohaterka pokochała. A wizyta nie wypadła zbyt pomyślnie. Kobiety były dziwnie stronnicze, ktoś złożył podobno donos. Oczywiście to nie koniec problemów: ojciec Julki przyjeżdża do Malowniczego z zamiarem uwiedzenia Krysi – dawnej kochanki, Michał miota się w uczuciach, nie tworzył nigdy stałego związku, a czuje, że Magda to ta jedyna. Całość ubarwia pan Miecio, który pała do bohaterki miłością wielką, zaczął się „lepiej” ubierać i namówił kolegów na lekcje francuskiego…

Ta część stanowczo jest lepsza niż pierwsza. Poruszane są ważne tematy jak wyniszczenie psychiczne maltretowanej kobiety i dziecka, które było wychowywane domu patologicznym, mieszanina nadziei i smutku dzieci z domu dziecka, miłość do nieodpowiedniego, złego człowieka… Z drugiej strony jest dużo zabawniej: Miecio się rozwijał i każde spotkanie z nim wywołuje wybuch śmiechu a pewna scena z Kacprem w roli głównej… no ona niszczy system (mówiąc językiem młodzieży z mojego rocznika). Te dwie skrajności łączyła duża dawka kobiecej solidarności, sielski klimat miasteczka oraz zapach prawdziwych, domowych obiadów. Podobnie jak w poprzedniej części nie jest przesadnie różowo i słodko. Czytając książkę, miałam częste napady śmiechu, ale były także momenty, gdy łza w oku się kręciła. Tak jak w życiu. Były dobre i złe chwile. Jednak powiem, że nie przypadło mi do gustu zakończenie z Kacprem. Nie było złe, ale jednak… Z niecierpliwością będę oczekiwać na kolejną część (nie mam chwilowo dostępu do niej).

*Informacje o autorce pochodzą ze strony lubimyczytac.pl