Życie zero waste. Czy życie bez śmieci jest możliwe?

Życie zero waste. Żyj bez śmieci i żyj lepiej.

Miał być tutaj wstęp, jak bardzo niszczymy planetę, ale napiszę o czymś innym. Na Pacyfiku człowiek zbudował wyjątkową wyspę. Niektórzy chcą, aby ją nazwać Trash Isles i uznać ją za państwo. Wyspa ta jest większa niż Francja i składa się wyłącznie ze śmieci, które wiatry zwiały ze stałego lądu. Plastik jest ogromnym problemem. Ludzie go stworzyli i tylko ludzie mogą się z nim uporać.

 

 

Wiele osób na szczęście dostrzega ten problem, dlatego też postał ruch Zero Waste. Za twórczynię tego stylu życia i niedościgniony wzór uznaje się Beę Johnson, która wraz z mężem i dwójką dzieci produkuje słoik odpadów rocznie. Słoik. Śmieci. Na cały rok. W cztery osoby. Teraz sobie popatrzcie na swoje kosze na śmieci. Wydaje się to niemożliwe? Dla większości ludzi tak, choć to nie przeszkadza w dążeniu do ideału i ograniczaniu odpadów.

 

Ale to w Stanach.

Jak to przełożyć na polskie warunki? Tego zadania podjęła się Katarzyna Wągrowska, autorka bloga ograniczamsie.com. Postanowiła ona dążyć do życia zero waste i dzielić się swoimi doświadczeniami. Mówi ona wyraźnie, że życie bez odpadów jest w dzisiejszym świecie niemożliwe, ale ważna jest sama droga, sama edukacja.

Autorka nie jest sama w tych staraniach. W swojej książce rozmawia z paroma osobami, które również są na tej drodze, jak chociażby Anną Cerną, która żyje w Pradze, Agnieszką Sadowską-Konczal, autorkę bloga o ekologicznym stylu życia, czy Julią Wizowską zajmującą się upcyklingiem. Wywiady te są bardzo pouczające, czytelnik otrzymuje inne spojrzenie na ideologię Zero Waste, oraz praktyczne linki, które są bardzo pomocne na początek.

Cenię sobie książkę Życie Zero Waste za porady praktyczne. Jak robić zakupy bez folii? Jak zrobić domowe tabletki do zmywarki? Czego używać zamiast podpasek? Jak ekologicznie myć zęby? Czym zastąpić środki czystości, które są zamknięte w plastikach? Jak zorganizować kompost w bloku? Myślę, że dla osoby początkującej takie rady są bezcenne.

 

 

Nie wszystko na raz.

Ważne jest, co autorka podkreśla, aby nie skakać na głęboką wodę i nie załamywać się niepowodzeniami. Szczególnie na początku. Nie wszystko wychodzi od razu, a jak już wspomniałam, ważniejsza jest sama droga, niż daleki cel. Wągrowska wielokrotnie podkreśla, że jej samej zdarzają się wpadki (nie do uniknięcia przy małym dziecku), pisze także o tym, jak istotna jest nienachalna edukacja rodziny i otoczenia.

Nie interesujesz się ekologią? Spoko. Ja też nie bardzo. Ale pomyśl. Co w Twoim życiu zmieni, jeśli nie zapakujesz tego pomidora z papierową siatkę, jeśli schab zapakujesz do swojego pudełka, a świeży chleb do woreczka. Za dużo? Powiedz to temu żółwikowi w twarz. Jesteś pewien, że ta obręcz nie jest częścią czegoś, co kiedyś znalazło się w Twoim koszu na śmieci?

 

 

Pozycja ta nie jest bez wad.

Momentami zbyt często się autorka powtarza, czasem było mi za mało konkretnych rad, a za dużo teoretyzowania, czasem wpada ze zbyt moralizatorski ton, jednak gorąco polecam tę pozycję każdemu. Uwierzcie mi, że zmiana życia nie jest bolesna, nie wymaga większej ilości nakładów finansowych i po jakimś czasie staje się niezauważalna.

Jeśli myślisz, że Twoja zmiana nic nie zmieni, to poszukaj, policz sobie, ile w ciągu życia śmieci wytworzysz, a ile ich możesz oszczędzić. Pomyśl też, że ruch ten ma coraz więcej zwolenników, a wrażliwość ludzi rośnie. Każda rewolucja musiała się kiedyś zacząć!

 

Dziękuję za tę książkę portalowi Duże Ka, oraz wydawnictwu Znak.